Menu Content/Inhalt
Start
Globe Games 2008 PDF Drukuj Email
09.06.2008.

Image

Właśnie wróciliśmy z doliny Baryczy, gdzie rozgrywały się tegoroczne GLOBE Games. Bazę mieliśmy w Sułowie, ale tak naprawdę przebywaliśmy w niej niewiele. Natomiast nachodziliśmy się za wszystkie czasy.

Po lasach (bujnych i naturalnych), polach, wsiach, groblami między stawami. Po drodze dziewczyny miały do wykonania szereg zadań – a to badały skład wody ze strumienia, a to mierzyły drzewa, badały przepływ wody w innym strumieniu, próbowały rozpoznawać ptaki po głosie lub zliczały robaki wyłowione czerpakiem ze stawu, itd., itp. Były też krótkie testy i krzyżówki do rozwiązania. Nasza piątka była częścią 14 osobowej grupki wraz z uczennicami z Gdańska, Przysuchy i Warszawy i razem z nimi zmagała się z zadaniami na trasie.

Image

Na zdjęciu: Nasze dziewczyny z Markiem - uczniem z Zespołu Szkół Leśnych w Miliczu, który w pierwszym dniu zawodów był naszym przewodnikiem.

Dziewczyny pracowały ambitnie, sprawnie i z dużym zaangażowaniem, z uśmiechem na ustach znosząc trudy forsownego marszu w upalną pogodę.

Ostatecznie nasza grupa zajęła znakomite 2 miejsce w kategorii szkół ponadgimnazjalnych, a Paulina została wybrana najaktywniejszą uczestniczką swojego zespołu.
Gratulacje!

W GLOBE Games 2008 nasza szkołę reprezentowały: Agnieszka Cieśla, Marta Kowalczyk i Agnieszka Sękiewicz z 2c oraz Magda Nowak i Paulina Wierus z 1c.

 

Relacja z udziału uczniów Zespołu Szkół nr 3 w Kłobucku w GLOBE GAMES 2008

Dzień 1 (środa 4.06.2008)

Podróż bez niespodzianek. Pociągiem pospiesznym do Wrocławia, przesiadka do Żmigrodu, dalej autokarem podstawionym przez organizatorów do ośrodka w Sułowie. Tam zakwaterowanie w domkach kempingowych. Warunki terenowe, ale przyzwoite. Szybciutko do stołówki na obiadokolację, a zaraz po niej spotkanie organizacyjne.

Powitała nas p. Magdalena Machinko-Nagrabecka – Krajowy Koordynator Programu Globe. Sprawy organizacyjne, najpierw podział na grupy. Wszystkich grup jest 10, my jesteśmy w grupie nr 8 razem z dziewczynami z Gdańska, Przysuchy i Warszawy. Razem 14 osób, w tym nasza piątka.  I już słuchamy pilnie planu na jutro – trasa marszu, rozmieszczenie punktów, w których mamy wykonywać zadania (jeszcze nie wiemy jakie) i dużo o zasadach bezpieczeństwa.

Jest wieczór. Wykonujemy telefony do domu i składamy relację z wyprawy. Teraz już można się wreszcie wykąpać i spać.

Dzień 2 (czwartek, 5.06.2008)

Image

Nie ma wylegiwania się. O 7.30 musimy być w stołówce na śniadaniu. Po śniadaniu nie wracamy do domków, więc wcześniej trzeba spakować mały plecak na drogę. Sprawdzamy zawartość: mapka okolicy, plaster, „Anty bzzz..” przeciwko komarom i kleszczom, czapka z daszkiem, długopis i notes, krem z filtrem UV i płaszcz przeciwdeszczowy. Chyba wszystko jest. Nie wiadomo po co ten płaszcz, bo niebo czyściutkie i dzień zapowiada się upalny, ale miał być, to jest.

O 8.30 jesteśmy już po śniadaniu i siedzimy w autokarze do Milicza. Tutaj ma się odbyć oficjalne otwarcie Globe Games.

Image

Uformowani w kolumnę szóstkową maszerujemy przez Milicz. Prezentujemy się miasteczku ubrani w okolicznościowe koszulki z napisem „Bądź światoczuły”. Każda szkoła dostała też tabliczkę ze swoją nazwą. Z niewyjaśnionych przyczyn nie było jednak naszej tabliczki. Nie może tak być! Któraś z dziewczyn znajduje kartkę A4 i piszemy na niej długopisem: KŁOBUCK. Teraz nie jesteśmy znikąd.

Image

Zachodzimy przed amfiteatr w Miliczu. Witają nas kolejno: burmistrz Milicza, pani dyrektor miejscowej szkoły, przedstawicielka Dolnośląskiego Kuratorium Oświaty, nadleśniczy z Milicza i nadleśniczy ze Żmigrodu. Wszyscy życzą nam udanej zabawy i wyrażają zadowolenie, że mogą nas gościć na ziemi milicko – żmigrodzkiej oraz nadzieję, że wywieziemy stąd dobre wspomnienia.

Image

O godz. 11 zostaliśmy dowiezieni do Postolina i tutaj już ruszamy w teren. Dostajemy jeszcze drugie śniadanie na drogę (dwie bułki z serem, banan i „Cisowianka”) oraz TECZKĘ. Ona jest najważniejsza. Zawiera plan naszej trasy z zaznaczonymi punktami, w których mamy wykonywać  różne zadania. W teczce jest też test do rozwiązania. Część pytań jest z zakresu wiedzy szkolnej, niektóre są szczegółowe. Część natomiast dotyczy obiektów, które spotkamy na trasie. Musimy być uważni, rozglądać się dookoła i czytać wszystkie tablice informacyjne. Cały dzień będziemy w lesie na terenie parku krajobrazowego. Na wszelki wypadek (żeby się nie pogubić ) każdej grupie przydzielono przewodnika – ucznia z Zespołu Szkół Leśnych w Miliczu. Nasz ma na imię Marek i w swoich ciemnych okularach może się kojarzyć ze Strażnikiem Teksasu.

Image

Po 10 minutach marszu dochodzimy do małego zbiornika retencyjnego w otoczeniu pięknego grądu. Pani Ewa krótko przedstawia nam pierwsze zadanie: wykonać pomiar zawartości azotanów w wodzie, zmierzyć temperaturę wody orz określić jej pH. Wszystko w 3 miejscach – w strumieniu przed i za zbiornikiem i w samym zbiorniku. Mamy 20 min. czasu – bardzo mało. Dzielimy się pracą i bardzo się spieszymy. Pomiary już są, jeszcze trzeba zestawić wyniki i sformułować wnioski. Zrobione.

Ruszamy dalej i zaliczamy kolejne punkty – z drugiej strony stawu (obliczamy jego pojemność), przy głazie narzutowym (obliczamy jego objętość i masę), przy zabytkowym drzewie. A wokół nas przepiękny starodrzew z potężnymi dębami (do 6 m obwodu). Dobrze, że jesteśmy w cieniu, bo pogoda niezmiennie upalna.

Image

Po trzech godzinach szybkiego marszu wspinamy się na wzgórze, najwyżej położony punkt na trasie i w całej okolicy. A tutaj niespodzianka. W środku wielkiego lasu, z dala od cywilizacji ktoś wybudował 30 metrową wieżę. Solidna budowla z czerwonej cegły i kamienia wyrasta ponad korony drzew i góruje nad okolicą. W założeniu miała być schronieniem dla myśliwych i punktem obserwacyjnym. Dzisiaj służy turystom i oczywiście, zgodnie z przeznaczeniem, leśnikom.

Mamy pół godziny odpoczynku. Zjadamy drugie śniadanie i krętymi schodkami wchodzimy na wieżę. Widok z niej zapiera dech w piersiach. Pod nami delikatnie faluje morze dębów i buków. Dalej widać drogi, wioski i miasteczka. Na horyzoncie – Wrocław. Klarowne powietrze pozwala sięgać wzrokiem na kilkadziesiąt kilometrów. Ktoś rozpoznaje Kłobuck w oddali! Nie, to jednak niemożliwe.

Ruszamy dalej. Kolejny punkt i zadanie – określamy nachylenie stoków jednego z pagórków po drodze i wyjaśniamy jego asymetryczny kształt. Nie ma problemów. Idąc rozwiązujemy test otrzymany w teczce. Dalej przez las zmierzamy do mety. Przed nią jeszcze tylko jedno zadanie. Czeka na nas pan z magnetofonem. Odtwarza głosy ptaków , a my mamy je rozpoznać! Poznajemy wronę i skowronka. Na to nie byliśmy przygotowani i chyba straciliśmy kilka punktów. Trudno.

„Osinobusem”  wracamy do naszego ośrodka na obiadokolację. Jesteśmy zmęczeni kilkunastokilo-metrowym marszem i dość brudni. Ale nie jest źle. Nogi nie są poobcierane i nikomu nie wkręcił się kleszcz.

Tymczasem posiłek, a po nim wykład o ptakach wodnych i wreszcie trochę wolnego czasu. Prysznic, zmiana koszulek na czyste, kwadransik polegiwania w cieniu i odzyskujemy siły.

Image

Na wieczór organizatorzy oferują nam jeszcze dyskotekę i ognisko. Wybieramy to drugie. Kiełbaski pieczone w płomieniach smakują podwójnie. Zaczyna się robić ciemno. Siedzimy jeszcze godzinkę przy ogniu. Nad głowami krążą chmary żądnych krwi komarów. Pora spać.

Dzień 3 (piątek, 6.06.2008)

W tempie od rana. Pobudka, szybkie mycie się, pakowanie plecaków, śniadanie i spotkanie organizacyjne – wprowadzenie do zajęć.

O 9.00 mamy już naszą TECZKĘ w garści i ruszamy. Najpierw zadanie sprawnościowe – zabawa z przelewaniem wody łyżeczką. Poszło nieźle. Szybko kierujemy się do centrum Sułowa. Dzisiaj nie mamy przewodnika. Musimy sami obierać właściwą marszrutę i znajdować nasze punkty posługując się mapką, bardzo zresztą niedokładna. W Sułowie mamy szukać informacji na temat jego historii oraz sfotografować i określić współrzędne geograficzne jak największej ilości budynków z murem pruskim. Ale my nie mamy GPS-a! Ktoś ma? Uff,…  mają dziewczyny z Gdańska. Jeden, drugi, trzeci budynek – dom, stodoła, kościół… . Robimy szybkie fotografie i odczyty. Spieszymy się. Opisy wypełniamy w marszu.

Drogą przez pola kierujemy się w stronę lasu sosnowego. Po wydmach brniemy do kolejnego punktu. Nasze zadanie: zmierzyć obwód i pierśnicę oraz obliczyć wysokość i określić wiek wskazanego drzewa. Zrobione.

Za lasem wchodzimy na teren rezerwatu ptaków wodnych. Idziemy groblą między stawami. Następny punkt – rozpoznajemy ptaki wodne na fotografiach. Po wczorajszym wykładzie poszło nam całkiem dobrze.

Image

Przed nami wieś Wola Sułowska, a za nią ośrodek hodowli ryb. Gospodarz ośrodka opowiada o etapach hodowli urządzeniach wykorzystywanych w gospodarstwach hodowlanych. Jeszcze zadanie – rozpoznawanie ryb i ruszamy dalej. Cały czas po drodze polujemy na budynki z muru pruskiego.

Wychodzimy z wsi. Przez las i pola schodzimy stopniowo w dół, coraz bliżej dna doliny. I kolejne zadanie – pomiar wielkości przepływu wody w strumyku. Szybko mierzymy kijem głębokość wody co 20 cm w poprzek koryta.  Już mamy przekrój poprzeczny. Jeszcze tylko pomiar prędkości wody w strumyku. Jako pływak służy nam pomarańcza. I już. Końcowe obliczenia i mamy wynik – 0,5 m3/s. Może nie bardzo dokładny, ale orientacyjnie na pewno dobry. Idziemy dalej.

Image 

Dochodzimy do Baryczy. Jesteśmy w dnie jednej z największych pradolin  w Polsce. Tutaj jest ostatni punkt na trasie i ostatnie zadanie. Mamy naszkicować fragment doliny z zaznaczeniem niektórych charakterystycznych jej elementów. Rysujemy i mkniemy do mety.

16.30 – do tej godziny mieliśmy wrócić z trasy i wróciliśmy. Czas nie został przekroczony. Jestesmy zadowoleni. Czujemy, że dobrze radziliśmy sobie z zadaniami i chyba nadrobiliśmy trochę punktów nad innymi drużynami, chociaż nie wiemy jak im szło na trasie.

Image

Na mecie oddajemy nasza TECZKĘ z opisami wykonanych zadań i z  wypełnionym arkuszem testu. Oddajemy też do oceny zdjęcia z murem pruskim. Najbliższe 2 godziny są dla uczniów czasem wolnym, dla nauczycieli zaś, czasem intensywnego sprawdzania, podsumowywania i zestawiania wyników.

Godzina 20.00 – w szkole w Sułowie rozpoczyna się uroczystość podsumowania imprezy, ogłoszenia wyników i wręczania nagród. Obecni są wszyscy zaangażowani w Globe Games – Krajowy Koordynator Programu Globe, dyrektorzy szkół w Sułowie i Miliczu, burmistrz Milicza, nadleśniczy z Milicza i Żmigrodu. Są oczywiście uczniowie uczestniczący w rywalizacji i ich nauczyciele.

Nas najbardziej interesowały oczywiście wyniki. Najpierw ogłoszone zostały rezultaty głosowania na najaktywniejszego uczestnika każdej grupy. W naszej grupie najaktywniejszą wybrana została Paulina Wierus, huraaa !!! Naprawdę zasłużyła na to wyróżnienie. Gratulujemy Paulinie.

A teraz wyniki rywalizacji grupowej. Miejsca podawane są od końca: … czwarte – nie my, …trzecie – nie my, …drugie – grupa 8 (nasza) i pierwsze – grupa 7. A więc byli lepsi. Czy drugie miejsce to nie jest jednak sukces? Mimo, że nie wygraliśmy, cieszymy się. Przecież wypadliśmy bardzo dobrze.

Czas na gratulacje i nagrody oraz przemówienia. Nagrody odbierali tylko zwycięzcy, ale gratulacje należą się wszystkim - uczestnikom i oczywiście organizatorom. Impreza była zrobiona z rozmachem i dopięta organizacyjnie na ostatni guzik. Znakomicie udało się połączyć zabawę z celami edukacyjnymi i wychowawczymi. Cieszymy się, że w niej uczestniczyliśmy.

Bardzo dziękujemy sponsorowi wyjazdu  - Starostwu Powiatowemu w Kłobucku za wsparcie finansowe.

Dzień 4 (sobota, 7.06 2008)

Image

Dzisiaj już nie mamy trasy do pokonania i zadań. Pakujemy się i wracamy do domu. Ale po drodze jest jeszcze Wrocław. Zwiedzamy więc Panoramę Racławicką, która robi na nas wielkie wrażenie. Potem odwiedzamy Muzeum Narodowe z imponującą galerią obrazów. Następnie relaksowy rejs stateczkiem po Odrze. I to właściwie wszystko, co było w programie. Organizatorzy zawożą nas na dworzec kolejowy i żegnają się z nami. A my mamy teraz 2 godziny oczekiwania na pociąg. Niewiele, ale zdążymy jeszcze chociaż zobaczyć starówkę. Poszliśmy więc i warto było – rzeczywiście piękna, kolorowa i świeżo odnowiona.

16.21 – 19.05 – pociąg pospieszny zawozi nas do Częstochowy i nasza przygoda z Globe Games kończy się. Mamy teraz niedzielę na odpoczynek, a w poniedziałek - do szkoły.

Zmieniony ( 09.10.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »